No i odbyło się. Tak więc na nowej miejscówce w Domu Kultury Rakowiec.
Turniej jakoś skróciliśmy i właściwie odbyły się tylko dwa pojedynki.
Jeden pomiędzy mną a Markiem, a drugi pomiędzy Miszczem a Robsalem.
Robsal wygrał z Miszczem zdobywając komplet punktów zwycięstwa. Nie wiem jak miały się losy na ich placu boju ale chyba Robsal zniszczył prawie wszystkie jednostki Miszcza (może naprawiaczka i long Tom się uchowały).
Ja wystawiłem siedem oddziałów piechoty, violatora i Battlemastera z Republiki (Battelmaster właściwie z Highladersów).
Marek w standardzie Hammerfalla i Thora z Wilków.
Graliśmy na pustym stole bo dwie karty warunków które wylosowaliśmy zmieniłu atmosefrę na Barrena z Heavy Fog.
Nacierałem bo jednostki marka nie wykazywały chęci ruchu w moim kierunku. Thor marka wkrótce trafił mojego Violatora i nidługo potem do spółki z Atlasem go załatwili. Natomiast strzały do mojej piechoty słabo im szły. W rezultacie po zaciętej walce i związaniu piechotą Thor poległ a ja straciłem jeszcze chyba jedną piechotę. Marek miał sporo niefarta bo na pięć rzutów na oderwanie od mojej piechoty tylko jeden mu wyszedł (rzuty na 1 i 2).
W związku z tym wygrałem 2 punkty bo piechota była w strefie rozstawienia.
Potem zaprzestaliśmy turnieju i pograliśmy w Battletecha. Każdy dostał po jednym mechu a Robsal najciezszego Zeusa. Niestety jak na początkującego miał dużo pecha bo Marek zdjął Zeusa swoim pierwszym celnym strzałem (dwie szóstki na kościach co spowodowało trafienie z PPC w głowę, jako że na głowie jest 9 punktów pancerza jeden przeszedł do wewnętrz i nastąpiło jedno trafienie krytyczne, niestety rzut wskazał w kokpit i pilot został usmażony). Tak to na wojnie bywa. na pocieszenie dla Robsala mam dwie nowiny. Po pierwsze dobrze że to tylko gra a nie real, po drugie Robsal teraz może byc już tylko lepiej.
Potem jeszcze poł godziny zagraliśmy jeszcze raz biorąc po mediumie. Ale czas pozwolił tylko na oddanie kilku strzałów bez rozstrzygnięcia. Mam nadzieję że Robsal pomimo przykrego początku nie zniechęci się do tej gry.
Pozdrawiam i mam nadzieję że uda nam się ponownie spotkać w marcu. Może w jakimś większym gronie. Bo miejsce jest w porządku. Może nie jest taki prosty dojazd ale duża sala, sporo stołów (przynajmniej było ich sporo na początku

i w gronie innych graczów.
Acha zwycięzcą skróconego turnieju został Robsal (3PZ) drugie miejsce zająłem ja (2PZ), Trzecie i czwarte Santiago i Miszczu.